środa, 1 lipca 2015

12. Wesołych Świąt

            - Wesołego ho, ho, ho! – zaśpiewała dźwięcznie Crystal, kiedy tylko przekroczyłam próg mieszkania. Dziewczyna stała na drewnianym stołku i niebezpiecznie się na nim chybotała, próbując zawiesić bombkę na szczycie ogromnej choinki, zajmującej pół salonu. Daniel jednak trwał obok niej i wiedziałam, że w razie czego, zamortyzował by upadek, choćby i własnym ciałem.
- No to się nazywa drzewko – uśmiechnęłam się do przyjaciół, mierząc zielone monstrum spojrzeniem. Reed odwaliła kawał dobrej roboty dekorując nasze mieszkanie. Naprawdę czułam się jak w prawdziwym domu i choć, oczywiście, tęskniłam za rodzicami, to nie wyobrażałam sobie spędzić świąt gdzieś indziej niż tutaj, z moimi współlokatorami i przyjaciółmi. Z miski stojącej na stole, chwyciłam jednego z brązowych pierniczków i dopiero kiedy włożyłam go do ust, zauważyłam przerażone spojrzenie Sharmana. Było już jednak za późno i moje zęby spotkały się z ciastem o konsystencji stwardniałego betonu.
- Co to jest?! – jęknęłam, chwytając się za bolącą szczękę. Chłopak posłał mi współczujące spojrzenie.
- Sama robiłam – Crystal posłała mi szeroki uśmiech, a ja mogłam tylko kiwnąć głową.
- No domyśliłam się. Ten kto był niegrzeczny dostanie je zamiast węgla, tak? – parsknęłam i natychmiast nachyliłam się przed lecącą w moją stronę poduszką.
- Spadaj – dziewczyna pokazała mi język, a następnie odwróciła się do Daniela. – W piwnicy został jeszcze jeden karton. Przyniesiesz?
            A on oczywiście jako jej rycerz w srebrnej zbroi nie mógł odmówić. Patrząc na niego, widziałam siebie i byłam tym przerażona. Na całe szczęście jeszcze nie dotyczyło mnie tak zaawansowane stadium zauroczenia, ale bałam się, że z czasem doprowadzę się do podobnego stanu. Crystal odprowadziła go wzrokiem i z westchnieniem opadła na kanapę.
- Co jest? – zmarszczyłam brwi, obserwując jak masuje skronie.
- Pokłóciłam się z Alexem.
- Och.
            Szczerze mówiąc, widziałam, że działo się coś złego, ale sądziłam, że szybko minie. Jeszcze nie tak dawno ze ściśniętym gardłem opowiadała mi jak bardzo idealny był Spicy i jak cieszy się, że go poznała. Za każdym razem gdy wracała z tych wszystkich eleganckich, prawniczych przyjęć na jakie je zabierał, dosłownie promieniała. A jednak z każdym kolejnym spotkaniem coś się zmieniało i w końcu mogłam dowiedzieć się co.
- Po prostu to jest takie...ugh – warknęła i położyła głowę na oparciu kanapy, wpatrując się w sufit. – On jest przecież taki idealny, wiesz? Przystojny jak cholera, inteligentny, zabawny, pracowity... No i nie ukrywajmy, że to nie ma żadnego znaczenia... naprawdę ma dużo kasy - na jej ustach pojawił się słaby uśmiech. – Jest dokładnie tym czego pragnęłam.
- Więc co jest nie tak? – odwróciłam się w jej stronę. Daniel mógł za chwilę wrócić, a ja nie chciałam po raz kolejny dopuścić do tego by pocieszał Crystal w sprawie Alexa. Nie chciałam, by cierpiał.
- Wszystko – mruknęła cicho. – Nie ma tego...czegoś. Najpierw była fascynacja, a teraz wydaje mi się, że...- wzięła głęboki wdech i zamknęła oczy. – Jade, czy to możliwe, że ktoś o kim marzyłam całe życie, nie jest tym kogo potrzebuję?
            I tu trafiła w sedno. Każdy z nas ma w głowie swój cholerny ideał i przez całe życie staramy się go odnaleźć. A co jeśli on nie jest dla nas dobry? Nie jest tym co jest nam potrzebne do szczęścia?
- Często coś czego nigdy nie chcieliśmy, okazuje się być dokładnie tym czego potrzebujemy.
            I nie wiedziałam czy mówiłam o niej i Danielu, czy o mnie i Dylanie, ale wydawało się to być uniwersalną prawdą. Ja naprawdę nie chciałam zakochać się w O’Brienie. Doskonale pamiętałam jak bardzo irytował mnie na początku i zawstydzał swoimi okropnymi perwersyjnymi tekstami. A teraz byłam tutaj, z ogromnym bałaganem w głowie. I, kto by pomyślał, szczęśliwa jak nigdy.
- Po prostu tak się cieszyłam, że w końcu znalazłam „to”, no wiesz? A teraz całe poszukiwania zaczynam od początku.
- A może już znalazłaś i tego nie widzisz? – szybko ugryzłam się w język, ale było już za późno. Niestety słowa zostały powiedziane. Już wystarczająco miała namieszane w sercu i nie powinnam dokładać jej dodatkowego powodu do rozmyślań. Na całe szczęście, wyglądała jakby nie usłyszała mojej uwagi.
- Przyjdzie na święta? – zapytałam więc szybko, by zmienić temat.
- Chyba nie...Nie jestem pewna czy tego chcę.
            Było mi jej szkoda. Wydawała się być silną i niezależną dziewczyną, odnoszącą sukcesy. Była piękna, zabawna i mądra. Kochała się bawić i korzystać z życia, idąc przez nie pewnym krokiem w czerwonych szpilkach. A jednocześnie miała w sobie coś z małej dziewczynki, która pragnęła kogoś kto się nią zaopiekuje i pokocha. Kryła w sobie niezwykłą wrażliwość i kruchość.
- To w sumie ile nas będzie? – mruknęłam z idealnym wyczuciem czasu, ponieważ właśnie wrócił Sharman z średniej wielkości pudłem. Zmiana tematu była więc dobrym pomysłem.
- Nasza piątka, Max i Holland, Jamie i Josh, Adam...
- Mogę zaprosić Coltona? – przygryzłam wargę, obserwując z uwagą reakcję przyjaciół. Daniel uśmiechnął się lekko i mrugnął do mnie za plecami Crystal. Ona za to wpatrywała się we mnie uważnie ze zmarszczonym czołem.
            Była to dziwna prośba, ale od tamtego koncertu dużo z nim rozmawiałam i naprawdę się dogadywaliśmy. Był fajnym chłopakiem, może trochę ostrym w obyciu, ale naprawdę dało się przyzwyczaić. Kilka dni temu nawet namówił mnie na wagary i wspólnie wyskoczyliśmy do kina i na kawę. Miło było porozmawiać z kimś o Dylanie i poznać męski punkt widzenia. Jasne, z Jamie też o nim rozmawiałam, ale to było inne. Haynes nie używał takich słów jak „shippowanie” i „Jylan”.
- Musisz zapytać Holland – westchnęła w końcu Reed, a Sharman pokazał mi uniesiony kciuk w górę. Wiedziałam, że chłopacy lubili Coltona, kiedy spotykał się z Roden. Ale gdy sprawy zaczęły się psuć, musieli odwołać się po jednej stronie, a Hol znali dłużej. Uśmiechnięta skinęłam głową, a potem wpadłam na okropną myśl.
- O nie – jęknęłam, ponownie zwracając na siebie uwagę przyjaciół. – Muszę kupić tyle prezentów...A nie wiem jak wam, ale mi kasa kurczy się w ekspresowym tempie.
- W tym centrum handlowym dwie przecznice dalej, szukają elfów Świętego Mikołaja – uśmiechnęła się Reed. – Mogłybyśmy się razem zgłosić!
            Jakoś nie podzielałam jej entuzjazmu. No bo naprawdę? Elfy?
- Nie sądzę, żeby...
- Będziemy najseksowniejszymi elfami jakie widział Nowy Jork! I zarobimy trochę kasy...
            Drzwi trzasnęły i do mieszkania wszedł Dylan, więc oczywiście całkowicie wypadł mi z głowy temat rozmowy. Zwłaszcza, że chłopak nie był w najlepszym humorze i wyglądał na zmęczonego. Nie odzywając się do nas ani słowem, poszedł do swojego pokoju. Crystal coś do mnie mówiła, ale postać O’Briena zbyt skutecznie mnie rozproszyła bym zwróciła na to uwagę.
- Ta, okej – mruknęłam tylko i wstałam ze swojego miejsca. – Pójdę zapytać co się stało.
            Ruszyłam do pokoju chłopaka i oczywiście weszłam bez pukania, bo kto to robi w tym cholernym domu? Dylan leżał na łóżku, wpatrując się w sufit i jedyne co przyszło mi do głowy to położenie się obok niego.
- Co jest? – przytuliłam się do jego klatki piersiowej. Westchnął, zerkając na mnie z góry.
- Pokłóciłem się ze Spencer – cóż, to nie był dobry dzień dla osób w związku. Ale ja nie narzekałam. Zrobiłam ruch głową, by włosy zakryły mi twarz i uśmiech, który się na niej pojawił.
- O co poszło?
- O ciebie.
            Och, tego się nie spodziewałam. Podniosłam się gwałtownie i wbiłam w niego zaniepokojone spojrzenie.
- Słucham?
- Jest o ciebie zazdrosna – on także usiadł i wzruszył ramionami. Poczułam jak mój żołądek zaciska się na jego słowa i uwalnia się z niego stadko tych słynnych latających stworzeń.
- Ummm...- nie za bardzo wiedziałam co powiedzieć, a palące spojrzenie Dylana, oczekującego na moją reakcję, wcale nie pomagało. – Chyba...- atak nerwowego kaszlu. – Nie ma powodów, tak?
            Chłopak po raz kolejny westchnął i otworzył usta, ale w tym momencie drzwi otworzyły się i wszedł przez nie Posey.
- No cześć.
            Nigdy nie chciałam zabić go tak bardzo jak w tamtej chwili. Chyba musiał zobaczyć coś w moich oczach, bo cofnął się o krok wystraszony.
- Przeszkodziłem?
            Wymieniłam spojrzenia z O’Brienem, który w końcu pokręcił głową.
- No coś ty – uśmiechnął się szeroko, dokładnie tak jak uwielbiałam. – Właśnie zamierzałem zwrócić Młodej uwagę, że jest w mojej sypialni i jest ubrana. Któryś element mi tu nie pasuje.
            Wstał i zmierzwił moje włosy, niczym małej siostrze, co spowodowało u mnie falę frustracji. Westchnęłam i obejmując Poseya w pasie, wyszłam z sypialni Dylana. To są dopiero sprzeczne sygnały!


            Ktoś zapukał.
            Dylan oderwał się od notatek z historii kinematografii i zdziwiony spojrzał na drzwi. Kto do cholery pukał w tym domu?
- Proszę? – mruknął, nieprzyzwyczajony do takiej sytuacji, ale jego twarz rozjaśniła się w zrozumieniu, kiedy zobaczył znajomą rudowłosą czuprynę.
- Mogłem się domyślić, że to ty – uśmiechnął się szeroko, przesuwając się na łóżku, by zrobić dziewczynie miejsce.
- Powinniście się tego nauczyć, wiesz? – stwierdziła Holland, mierząc go spojrzeniem pełnym dezaprobaty.
- Akurat w pukaniu jestem świetny – poruszył sugestywnie brwiami. – Tylko nie w takim.
            Dziewczyna skrzywiła się i szturchnęła go w ramię, zajmując miejsce obok niego.
- Jesteś obrzydliwy. Dziwne, że Blat z tobą wytrzymuje.
            Liczyła na udawane oburzenie, lub zapewnienie, że braki w osobowości nadrabia świetnym seksem. To byłoby w stylu Dylana. Pełne emocji westchnięcie, które z siebie wydał, z pewnością nie było.
- Akurat to nie ja jej przeszkadzam w naszym związku. Tylko Jade.
            Wiedział, że Holland może powiedzieć wszystko. Zawsze byli dla siebie dobrymi przyjaciółmi. Może nawet najlepszymi, ale potem ona zaczęła spotykać się z Maxem, a w jego życiu pojawiła się Jade i mieli dla siebie zdecydowanie za mało czasu.
- I tak długo wytrzymała – rzuciła lekko rudowłosa, całkowicie zaskakując przyjaciela.
- Co?
- Też bym na jej miejscu była zazdrosna – Roden przewróciła oczami, jakby zdradzała mu najbardziej oczywistą rzecz na świecie. – No wiesz, wasze relacje są...wyjątkowe – uśmiechnęła się lekko. – Co jest z wami, tak w ogóle? – odwróciła się w jego stronę.
            I ucieszyła się, że zna go na tyle, by zignorować kpiące spojrzenie, jakim ją obdarzył. Wiedziała, że to tylko ucieczka, przed tym co naprawdę czuje.
- To jest po prostu...No wiesz...Jade – wyjaśnił, jakby to miało wystarczyć. – Ale nie zamierzam teraz rozmawiać z tobą na temat swoich uczuć, bo po pierwsze: jestem facetem, po drugie... – wzruszył ramionami. – Sam ich nie ogarniam. A po trzecie: jestem facetem.
            Widział, że rudowłosa ma zamiar go uderzyć, dlatego uchylił się, a jej dłoń trafiła w powietrze.
- Jesteś niereformowalny.
- I tak mnie kochasz.
- Zastanawiam się nad tym.
            Położyła głowę na jego ramieniu. Dawno tego nie robili i mogła szczerze przyznać, że za tym tęskniła.
- Ona po prostu jest – Dylan nagle przerwał ciszę. – Ona mnie ma, wiesz?
- Która? – Holland podniosła wzrok na przyjaciela i mogła dostrzec w jego oczach, że sam nie zna jeszcze odpowiedzi.
- Słyszałaś, że Jade zaprosiła Haynesa na święta?
            Nie była zdziwiona, że szybko zmienił temat. Ostatnimi czasy sama praktykowała to zbyt często.
- Spędza je z rodziną – mruknęła, wpatrując się w stojące naprzeciwko krzesło, jakby było najciekawszą rzeczą na świecie. – Czy to źle, że poczułam się rozczarowana?
- Tak – odpowiedział szczerze bez chwili wahania. – Popieprzyło się, nie?
            Nie mogła się z nim nie zgodzić.

            - Nie wierzę, że dałam się w to wciągnąć.
            Crystal w przeciwieństwie do mnie wyglądała na zachwyconą.
- Daj spokój – machnęła ręką, przeglądając się w lustrze. – Wyglądamy uroczo!
- Wyglądamy jak z pornosa – skrzywiłam się, próbując obciągnąć strój elfa, w który kazano mi się wcisnąć. Gdyby nie zarobek, który był zaskakująco dobry, zapewne wybiegłabym z przymierzalni i uciekła do domu. Na scenie nosiłam o wiele bardziej śmiałe stroje, jednak to było coś innego. Tam byłam performerką, to co robiłam było sztuką. Nie było to jedynie...pokazywanie nóg.
- Zróbmy to i idźmy do domu – jęknęłam. Przed stanowiskiem Świętego Mikołaja już ustawiła się kolejka. Oczywiście w tłumie rozentuzjazmowanych dzieci i znudzonych rodziców, musieli ustawić się nasi lokatorzy z telefonami w dłoniach, jednak o dziwo wyglądali na...rozczarowanych?
- Miało być zabawnie – jęknął Posey, wyłączając komórkę. – A wy wyglądacie...dobrze.
- Żartujesz? – prychnął Dylan, przełykając ślinę. – Zabieramy was do domu.
            Crystal przewróciła oczami, jak zwykle nie dostrzegając pełnego uwielbienia spojrzenia Sharmana.
- Zamknij się – szturchnęła O’Briena w ramię i rozejrzała się dookoła. – Gdzie jest nasz Święty Mikołaj?
            Zupełnie jak na zawołanie, zza kotary wyszedł do nas przebrany w czerwonobiały strój mężczyzna. A raczej dwudziestoparolatek jak mogliśmy dostrzec kilka sekund później.
- Jakie ładniutkie elfy mi się trafiły! – uśmiechnął się na nasz widok i natychmiast objął nas nisko w pasie, co wydało mi się trochę zbyt bezpośrednie. – Sorry, ale teraz są moje – mrugnął do chłopców. Wessałam powietrze z oburzeniem, ale nie zdążyłam nic powiedzieć, bo Dylan chwycił Świętego Mikołaja za ramię, sprawiając, że wypuścił mnie z objęć i skrzywił się z bólu.
- Nie są twoje, ani teraz. Ani nigdy. Więc byłoby uprzejmie gdybyś się od nich odwalił i skupił na swojej robocie, polegającej na byciu toaletą dla pięciolatków. Jasne?
            Chłopak skinął głową, nie odrywając przerażonego spojrzenia od O’Briena. Kiedy odzyskał swobodę ruchu na jego twarzy była widoczna ulga.
- Jasne. Są wasze. Spoko, rozumiem.
            Nasi współlokatorzy jeszcze raz zmierzyli go groźnym wzrokiem, a Dylan wykonał zabawny ruch, pokazując palcami najpierw na własne oczy, a następnie na postać Świętego Mikołaja.
- Jezu, ale się o was martwią – mruknął chłopak, obserwując jak nasi przyjaciele odchodzą. – Która jest dziewczyną tego agresywnego?
            Zgodnie wybuchłyśmy śmiechem.
- Żadna – Crystal pokręciła głową, ocierając łzy w kącikach oczu. – Tylko się przyjaźnimy.
- Może...- wzruszył ramionami. – Ale ja się o przyjaciółki tak nie troszczę. No nic, chodźcie. Te dzieciaki mnożą się jak króliki...
            Odszedł by zająć swoje miejsce na ozdobnym fotelu, pozostawiając nas same. Reed chwyciła koszyk z cukierkami, które miałyśmy rozdawać małolatom.
- Ten koleś ma racje – posłała mi cwany uśmiech. – Dylan nie jest agresywny. Tylko przy tobie.
            Przewróciłam oczami, nie biorąc jej słów zbytnio do serca. Ukradłam słodycz z jej koszyka i włożyłam go sobie do ust.
- Skup się na pracy – mruknęłam i ruszyłam w stronę kolejki podekscytowanych przedszkolaków.

- Wesołych świąt! – zawołaliśmy zgodnie i zderzyliśmy się kieliszkami z winem. Wszystko było tak idealnie, jak nigdy nie mogłabym sobie wyobrażać. Obserwując wszystkich moich przyjaciół, czułam się tylko nieskończenie szczęśliwa. Tym razem, w przeciwieństwie do Święta Dziękczynienia, nie brakowało nikogo. Dylan siedział naprzeciwko mnie i wpatrywał się we mnie z dziwną intensywnością. Uniosłam do góry jedną brew, zadając nieme pytanie „co jest?”. On wskazał głową drzwi do swojego pokoju i mrugnął zawadiacko. Kiedy wszyscy byli zajęci rozmową, wstał i ruszył we wskazanym wcześniej kierunku. Złapałam roziskrzone spojrzenie Holland, więc mruknęłam cicho, że idę do łazienki. I tak zdawało się, że nikt oprócz rudowłosej nie zwraca na mnie uwagi.
- Dylan? – syknęłam, przekraczając próg jego sypialni.
- Cześć, Jade – uśmiechnął się szeroko, podchodząc do mnie bliżej.
- Co jest? – naprawdę nie miałam ochoty bawić się w...cokolwiek to było.
- Chciałem ci tylko złożyć życzenia – założył kosmyk, który uciekł z mojego luźnego upięcia, za moje ucho. – No i...- spojrzał do góry, zmuszając mnie bym zrobiła to samo. – W końcu udało mi się zagonić cię pod jemiołę.
            Faktycznie, tuż nad nami, ktoś zawiesił mały krzaczek tego cholernego pasożyta, sprawiając, że moje serce kilkakrotnie podskoczyło do góry i spadło w dół.
- A tak w ogóle to urocze onesi – chwycił materiał mojego kombinezonu, który faktycznie był słodki, ciemnozielony w cukrowe laseczki. – Wiesz, że wystarczyłby mój jeden ruch, żeby je odpiąć, tak? – bawił się zamkiem, całkowicie nieświadomy fali gorąca, przebiegającej przez moje ciało. Postanowiłam obrócić wszystko w żart, więc szturchnęłam go po przyjacielsku.
- Zboczeniec.
            Zaśmiał się, a następnie dotknął ustami mojego policzka. Przez kilka sekund moja cera miała kontakt z jego miękkimi wargami, aż w końcu odsunął się i, co dziwne, zarumienił. Ja zapewne też wyglądałam jak dorodna truskawka, ale ten pocałunek był...inny. Intymny. Przyciągnął mnie do siebie i przez kolejnych parę chwil mogłam rozkoszować się ciepłem jego ciała. Uwielbiałam to jak mnie przytulał, jakby chciał odciąć mnie od całej szarej rzeczywistości.
- Wesołych Świąt, Młoda.
- Wesołych Świąt. 

***

Wiem, zawaliłam.
Ale od teraz, co środę, zapraszam na rozdział.
Będą one zapewne krótsze niż zazwyczaj, ale będą pojawiać się częściej, więc...Win-Win?
I proszę, nie krytykujcie mnie. 
Rozumiem, że nie dotrzymałam obietnicy. 
I rozumiem, że byliście rozczarowani.
Ale czasem jestem tylko człowiekiem i czasem dzieje się coś w moim życiu, co mimo wszystko jest ważniejsze niż ATW. W ten weekend było to spotkanie z przyjaciółkami z obozu, z którymi nie widziałam się pół roku. 
Jeśli wolicie, mogę nie obiecywać. Tak pewnie będzie bardziej fair. 
Kocham Was i mam nadzieję, że wy też nadal i mimo wszystko mnie kochacie.

PS Jak po premierze TW? Czy tylko ja płakałam przy inicjałach AA? 

PPS Zapraszam na swój drugi blog (tym razem o 5SoS) : Bad Dreams FanFiction

oraz na blog pisany z Julką, czyli : Art School Story

29 komentarzy:

  1. Nie martw się! Jeśli fani są wyrozumiali, to nie będą cię pospieszać. Sama znam ten ból.
    A rozdział cudowny:) Jade i Dylan agrrr.... jeszcze przy ostatnim rozdziale byłam zła na O'Briena i po części shippowałam Młodą z Hanyesem, ale sceny Jylan... Kurde :D
    Czekam na następną środę z niecierpliwością:)

    OdpowiedzUsuń
  2. zaraz się popłaczę ze szczęścia :")

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaaaa
    Ten rozdział jest perfecto :D
    Jylan ^^ elfy xd
    Dylan i Spencer się posprzeczali :))))
    To dobrze.
    Niech ona go rzuci to Jade będzie przy nim no i... wiesz xd
    Czekam na następny ^^
    ~ Julie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałaś napisać żeby Dylan rzucił Spencer

      Usuń
  4. Ja ani trochę nie jestem zła. Rozumiem wszystko. A rozdział świetny, zabawny jak każdy inny. Niw skąd ty bierzesz te wszystkie teksty. Zawsze wywołują uśmiech u mnie. I te kucharzowanie Crystal... hahah - Co to jest? - Sama zrobiłam. ~ Te sceny są bezcenne. Oczywiście czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, w końcu rozdział! :D Nie przejmuj się tymi wyjątkowo niecierpliwymi osobami, które nie potrafią zrozumieć, że nie żyjesz tylko i wyłącznie opowiadaniem ;) (P.S. Ja rozumiem, serio xd)
    Rozdział jak zwykle cudowny, a scena z Jade i Dylanem sprawiła, że jeszcze bardziej pokochałam tę opowieść *.* Teraz (mimo, że z lekkim bólem serca) nie pozostało mi nic więcej jak czekać do następnej środy. Ech.. uzależniłaś mnie od historii Jade (w pozytywnym tego słowa znaczeniu :D)

    P.S. Nie tylko Ty płakałaś przy tej scenie z inicjałami Allison ;-;
    P.S.2 A teraz lecę czytać Bad Dreams :D i wgl to miłych wakacji życzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojeju rozdział przecudowny! A Jade i Dylan, poprostu najsłodsze na świecie to było!! Kiedy Reed zrozumie że Sharman ją kocha no kiedy ja się pytam 😍😆😃??!! I kiedy coś większego wydarzy się między Jade a Dylanem?😍 Bardzo bym chciała żeby Spencer zerwała z Dylanem albo na odwrót (wiem że nie powinno się życzyć źle no ale cóż) Kocham to opowiadanie! I nie martw się nie będziemy cie krytykować! Życzę dużo weny!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku ty to masz talent dziewczyno nie mogę doczekać się następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest świetny i wcale mnie nie zawiodłaś anie nie rozczarowałaś!
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietny blog, swietne opowiadanie!
    czekam na wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem jak na ciebie można się gniewać, jesteś genialna! Kocham ten rozdział całym moim serduszkiem!

    OdpowiedzUsuń
  11. WOW świetny rozdział! Jylan Jylan Jylan z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsza moja reakcja po przeczytaniu rozdziału: AWWW :3 i mam nadzieję, że czarownica Spencer już nie powróci. I więcej Jylan. I Coltona. I w ogóle jhsjjucjdjjdosk.
    Co do lekkiego spóźnienia: rozumiem, ale się wkurzyłam xD

    Po za tym? Mam nieodparte wrażenie, że Theo będzie zły xd Serio. Jest zbyt... I d e a l n y. Płaczę nad A. A., nad włosami Shelley, nad Lydią w Eichen House i nad tym, że też chcę mieć takie fajne, świecące szpony xd

    Życzę weny, posiadania swojego życia, wyrozumiałych czytelników (czyli jak teraz) i...
    WESOŁYCH ŚWIĄT!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  14. super rozdział :D czeka ze zniecierpliwieniem na kolejne

    OdpowiedzUsuń
  15. Boski, boski, boski! Końcówka genialna! Jylan...awwww *-* Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału. <3 /Reyna

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam, ale nie rozpiszę sie pod tym rozdziałem. Świąteczny i taki magiczny <3 super. Ta dwójka po prostu musi być razem. A co do odcinka.. hm.ciekawe czemu nie pokazali jak Stiles się podpisywał :)
    Buziaczki ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś naprawdę mistrzynią! Nie będę się rozwodzić, kocham to opowiadanie! ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzisiaj środa ^,^ mam nadzieję że będzie równie niesamowity jak ten rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nareszcie ŚRODA tak długo na nią czekałam ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. Prosze wstaw dzisiaj obiecany rozdział :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Nadrobiłam wszystkie rozdziały w jeden dzień.
    To jest tak zajebiste że można by to było ciągle czytać.
    Czekam na następny i mam nadzieję że jak już nie dzisiaj to pojawi się jutro.

    OdpowiedzUsuń
  22. Eh, a ja tak czekałam na środę. :/

    OdpowiedzUsuń
  23. środa a nadal rozdziału nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak czekalam na nowy rozdzial :<

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudowny rozdział, zresztą jak każdy :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Zwaliłaś? Przepraszam, w którym momencie????
    Rozdzial jest super! Uwielbiam jak piszesz że Jade jest szczęśliwa z przyjaciółmi. I agresywny Dylan <3 <3

    OdpowiedzUsuń