czwartek, 26 marca 2015

08. Święto Dziękczynienia

 - Nie wierzę, że za tydzień już Święto Dziękczynienia! – westchnęła Crystal, opierając głowę na ramieniu Alexa. – Na dodatek, pierwsze święto dziękczynienia Jade z nami!
            Uśmiechnęłam się do niej szeroko, jednocześnie sięgając po ciastko leżące na stole.
- Jesteście pewni, że nie chcecie spędzić tego dnia z rodziną?
- Daj spokój – dziewczyna przewróciła oczami. – Od kilku lat nasi rodzice zabierali nas na weekend gdzieś gdzie jest ciepło. W tym roku po prostu nie pojedziemy z nimi i w końcu spędzimy je tradycyjnie!
            Tyler skinął głową, którą trzymał na kolanach Arden. Dziewczyna głaskała go dłonią po włosach i wyglądali tak uroczo, że po moim żołądku rozlało się przyjemne ciepło. W ostatnich tygodniach nasze towarzystwo się powiększyło i powoli zaczynałam się przejmować, czy nie zabraknie nam miejsca w mieszkaniu.
            Alex Spicy, nowy i, choć uwielbiałam Daniela musiałam przyznać, totalnie uroczy chłopak Crystal spędzał u nas niemal każdy wieczór. Twierdził, że o wiele bardziej woli nasze pełne hałasu i śmiechu mieszkanie, niż swój wymuskany apartament nad kancelarią, w której pracował. Związek Poseya z Arden także robił się coraz bardziej poważny i praktycznie już u nas mieszkała. Nikomu to nie przeszkadzało bo robiła naprawdę dobre śniadania dla wszystkich. Na dodatek niemal codziennie po próbie całe Lile’S Splash lądowało właśnie u nas, co zazwyczaj kończyło się tym, że wpadała także Holland z Maxem.
            I w sumie jedyną osobą, której brakowało był Dylan, spędzający całe dnie ze swoją dziewczyną.
            Na jego obronę powiem, że próbował włączyć ją do naszego grona. Zaprosił ją do nas, poznał z nami i naprawdę się starał. Jednak prawda jest taka, że żyjemy w zupełnie innym świecie niż wielka gwiazda Spencer Blat, zarabiająca kilka tysięcy za odcinek. I o ile w przypadku Alexa różnica społeczna całkowicie nam nie przeszkadzała, a nawet ją uwielbialiśmy kiedy przynosił ze sobą jedzenie, o tyle w przypadku aktorki była ona przeszkodą nie do pokonania. Rozumiałam to, oczywiście, ale szczerze mówiąc tęskniłam za O’Brienem i spędzaniem z nim czasu.
            Choć tego ja również miałam mało. Tylko biegałam na zajęcia, do pracy, na próby, znów do pracy i nie miałam nawet kiedy czego zjeść. Crystal martwiła się o mnie i twierdziła, że bardzo schudłam, a wręcz zaczynam przypominać Jamie, która zresztą także, z niepokojem na twarzy, często przynosiła mi jedzenie i kawę na kolejne spotkania Lile’S Splash.
- JJ wbija na kolację? – mruknął Daniel, wyciągając mięso z lodówki. Dzisiaj była jego kolej na gotowanie. – Zastanawiam się czy zrobić więcej.
            Z uśmiechem pokręciłam głową, słysząc ksywkę jaką moi współlokatorzy nadali Joshowi i Jamie.
- Nie. Ale może Adam wpadnie. Napiszę do niego.
            Wyciągnęłam telefon i dokładnie w tej samej sekundzie zadzwonił. Zaśmiałam się cicho, ale potem zmarszczyłam brwi, nie rozpoznając numeru.
- Słucham?
- Jade Gardner? – usłyszałam głos nauczycielki ruchu scenicznego, Janet Preston.
- Witam, pani profesor – wyprostowałam się gwałtownie, a moi przyjaciele zerknęli na mnie zaciekawieni.
- Dzwonię, żeby zakomunikować ci, że została już wybrana obsada do Grease, a lista aktorów zostanie wywieszona jutro o dziewiątej.
            Pokiwałam głową ze zrozumieniem, po czym zorientowałam się, że kobieta mnie nie widzi, bo przecież rozmawiamy przez telefon.
- Dziękuję za informację.
            Poczułam jak serce podchodzi mi do gardła, a żołądek przewraca się niebezpiecznie. Jutro. Jutro się dowiem, czy odniosłam swój pierwszy nowojorski sukces.
- Wybrali obsadę Grease. Wywieszą listę o dziewiątej – zakomunikowałam współlokatorom i ich partnerom. Wszyscy posłali mi pełne wsparcia spojrzenie.
- Byłaś świetna, na pewno się dostaniesz – zawołał Daniel, posypując kurczaka przyprawą. – W końcu sam cię przygotowałem!
- Jak cię nie wezmą to ich pozwę i zniszczę – Alex puścił mi oczko, a ja nie mogłam zrobić nic innego jak roześmiać się głośno.
- Dzięki, może się przydać – wstałam i podeszłam do lodówki, wyciągając karton z sokiem, czując nagłą suchość w gardle spowodowaną stresem. Zerknęłam na Daniela, który posyłał ponure spojrzenie w stronę Crystal i Spicy’ego. Westchnęłam i objęłam go od tyłu w pasie, przytulając się do jego pleców. Chciałam oprzeć mu podbródek na ramieniu, ale był za wysoki.
- Myślisz, że jak dodam trochę cyjanku do jego porcji to zorientują się, że to ja? – szepnął cicho.
- Myślę, że tak – pokiwałam głową z powagą.
- To takie nie fair. Znam ją od liceum, zawsze byłem przy niej, zrobiłbym dla niej wszystko. A ona wybiera jakiegoś...prawnika nie wiadomo skąd.
            Wzmocniłam uścisk, czując złość i rozczarowanie w jego głosie. Cieszyłam się szczęściem Crystal, ale naprawdę było mi szkoda Sharmana. Źle ulokował swoje uczucia.
- Było by łatwiej, gdybyśmy zakochiwali się tylko w osobach, które kochają nas. Jednak o wiele, wiele nudniej – mruknęłam.
- O czym wy tam tak szepczecie?! – zawołał Tyler, mierząc nas podejrzliwym spojrzeniem. Zaśmiałam się cicho, a Daniel obrócił się tak, że teraz to on obejmował mnie.
- Wyznajemy sobie miłość i planujemy szybką ucieczkę do Las Vegas.
- Łapy, Sharman.
            Do salonu wszedł Dylan, zaskakując wszystkich. Za nim podążał uśmiechnięty Adam.
- A wy tu co? – zapytała Crystal unosząc do brwi. Odwróciła się w stronę O’Briena. – Nie powinieneś być teraz na jakimś wystawnym bankiecie? – nie mogła powstrzymać zgryźliwego tonu. Jak widać nie tylko mi brakowało chłopaka. Widywaliśmy go jedynie na zajęciach i kiedy wychodził na kolejne spotkania ze Spencer.
- Ma sesję zdjęciową i wywiad. Pojadę do niej wieczorem. Tego tu spotkałem w metrze – wskazał na swojego towarzysza, zdając się nie słyszeć niezadowolenia w głosie Reed.
- Hej, Berkley – uśmiechnęłam się do przyjaciela z zespołu i po wydostaniu się z ciasnego uścisku Daniela, przytuliłam go, uważając na pokrowiec od gitary na jego plecach. – Skąd się tu wziąłeś?
- Liczyłem, że macie coś zjadliwego – przybrał najbardziej niewinny wyraz twarzy, jaki posiadał.
- Właśnie miałam się pytać czy wpadniesz na kolację – prychnęłam rozbawiona. Doprawdy, nasze mieszkanie zamieniało się w darmową jadłodajnię. Uwielbiałam to. Zawsze chciałam mieć otwarty dom, do którego można wejść bez pukania i znaleźć swoje miejsce.
- Hej, wymyśliłem coś nowego – Adam nagle się ożywił, jak zawsze kiedy była mowa o muzyce. Myślałam, że jest ona moim życiem, jednak zmieniłam zdanie po kilku godzinach przebywania z Berkleyem. On był prawdziwym pasjonatem.
- Okej, chodźmy do mnie to mi zagrasz – sięgnęłam po jabłko i wyminęłam go kierując się w stronę swojego pokoju. Przechodząc obok Dylana, poczułam jak chwyta mnie za łokieć.
- Hej, mała. Pomyślałem, że może spędzimy trochę czasu razem.
            Bolesny ucisk pojawił się w moim gardle. Tęskniłam za nim i nie dałoby się wyrazić słowami, jak bardzo chciałabym z nim posiedzieć i po prostu pogadać, ale nie zamierzałam być dziewczyną, która tylko czeka na pięć minut jego uwagi.
- Sorry – mruknęłam cicho. – Teraz nie mogę.
             Próbowałam przekazać mu spojrzeniem całe moje rozgoryczenie, ale nie sądziłam by zrozumiał. Obejrzałam się na Adama, który przyglądał się O’Brienowi z wyraźną niechęcią.
- Idziesz? – skinął głową i ruszył za mną do sypialni.
- Ale sobie utrudniasz życie – westchnął, kładąc się na moim łóżku. A raczej rozwalając się na nim.
- O co ci chodzi? – szturchnęłam go, próbując zdobyć trochę miejsca.
- Wy, aktorzy uwielbiacie robić dramat. Chcesz z nim pogadać. Czemu tego nie zrobisz?
            Przewróciłam oczami i położyłam się obok niego.
- Nie chcę być planem B. Spencer nie może się spotkać, to nagle przypomina sobie o przyjaciółce – prychnęłam z niezadowoleniem.
- Jasne, duma, no pewnie – Berkley skinął głową z powagą, jednak wiedziałam co myśli i być może miał trochę racji. Chłopak wyznawał bardzo prostą filozofię: rób to, co uczyni cię szczęśliwym. Dlatego grał w zespole i nie przejmował się czymś tak przyziemnym jak pieniądze, czy prawo. Dlatego dwa tygodnie temu zostałam obudzona w środku nocy telefonem z komisariatu i razem z Joshem musiałam wyciągać go zza kratek. Ale to również go nie obchodziło i wydawało mi się, że nie znam równie szczęśliwego człowieka jak on. Sięgał po to czego pragnął, nie przejmując się tym czy powinien to zrobić.
            Ja tak nie potrafiłam. Nie potrafiłam odpuścić i „dać się ponieść”. Prawdopodobnie wykorzystałam limit takiego szaleństw przeprowadzając się do NY.
- Lepiej zagraj mi co masz – burknęłam, zmieniając temat.
- Okej. Mogłabyś pomyśleć nad słowami, bo mi to naprawdę kiepsko idzie – sięgnął po gitarę, stojącą w kącie pokoju.
- Nie umiem pisać tekstów – wzruszyłam ramionami. – Ale pewnie, spróbuję.
            Zamknęłam oczy i przytuliłam poduszkę, wsłuchując się w dźwięk gitary. Z salonu dobiegał wesoły odgłos rozmów i zapach kolacji i powinnam poczuć błogość, ale nie. Coś boleśnie tkwiło w moim żołądku, a ja wiedziałam co to jest. Żal do samej siebie i tęsknota za tym zboczonym dupkiem.

            Wzięłam głęboki oddech. Wejść czy nie wejść? Jeśli się nie dostałam, to wolałabym jeszcze żyć w nieświadomości i nadziei chociaż przez kilka następnych minut. Jednak jeśli się dostałam, to chciałabym to wiedzieć na pewno i móc się cieszyć.
- Pewnie, nie śpiesz się. Mamy czas. Jeszcze minuta do zajęć. Kupa czasu – Jamie znudzona opierała się o ścianę budynku, z torbą przewieszoną przez ramię, czekając aż podejmę decyzję. Posłałam jej przepraszające spojrzenie.
- Sorry – mruknęłam i wzięłam głęboki oddech. Cóż, decyzja zapadła. Już nic nie zmienię. Czując nagły przypływ siły otworzyłam drzwi i pewnym siebie krokiem przekroczyłam próg. Prowadzona jakąś nieznaną energią skierowałam się w stronę tablicy ogłoszeń, a Jamie dreptała tuż za mną. Przed listą zebrał się spory tłumek zawiedzionych lub przeciwnie, wariujących ze szczęścia uczniów. Przebiłam się przez nich, niemal wpadając twarzą na ten zwykły kawałek papieru, który tyle znaczył dla nas wszystkich. Przejechałam listę od góry do dołu.
- O mój musicalowy Boże! – pisnęłam i rzuciłam się Jamie na szyję. Normalnie bałabym się, że połamię te jej kości, jedyny element z którego się składała, ale w tym momencie mnie to nie obchodziło.
- Dostałaś się?! – pisnęła i zaczęłyśmy wspólnie podskakiwać i śmiać się głośno. Trochę nam zajęło, zanim się uspokoiłyśmy, a potem usiadłam przy ścianie, czując jak zszedł ze mnie cały stres i wszystkie nerwy.
- Udało mi się...- westchnęłam i w tym samym momencie zobaczyłam jak Dylan biegnie w moją stronę. Zatrzymał się gwałtownie, ślizgając się na wypolerowanej posadzce.
- Mała, i co?
            Nie odpowiedziałam nic, tylko rzuciłam się mu na szyję, podobnie jak chwilę temu Jamie.
- Dostałam się – szepnęłam mu do ucha i schowałam twarz w zagłębieniu na jego szyi.
- Wiedziałem, że tak będzie – odpowiedział lekko, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. W tym momencie nie obchodziło mnie, że nie rozmawialiśmy od ponad dwóch tygodni. Cieszyłam się, że jest, że przyszedł do mnie w chwili, kiedy to właśnie jego chciałam widzieć. – Kogo grasz?
- Frenchie.
            Nie była to główna rola, ale o tamtej nawet nie marzyłam. Frenchie była spełnieniem wszystkich moich nadziei pokładanych w tym przesłuchaniu.
- Co ty tu robisz? Nie powinieneś być na zajęciach? – szturchnęłam go w ramię, orientując się, że wykłady dawno się zaczęły. Rozejrzałam się po korytarzu, który opustoszał nawet nie wiem kiedy. Jamie także się zwinęła, zapewne chcąc mnie w ten sposób zmusić do szczerej rozmowy z O’Brienem.
- Pamiętaj, kochanie, że jestem gwiazdą – mrugnął do mnie rozbawiony. – Mam więcej praw niż inni.
            Przewróciłam oczami, jednak uśmiech sam cisnął mi się na usta.
- Dzięki, że przyszedłeś.
- No jasne. Dla ciebie zawsze przyjdę. Przyjdę...a nawet dojdę – szepnął teatralnie. Ponownie szturchnęłam go w ramię, słysząc dobrze znaną już odzywkę. Ten dzień był cudowny, jednak nie ze względu na rolę. Poczułam się, jakbym odzyskała przyjaciela, a wierzcie mi, nie ma lepszego uczucia na świecie niż to.

            - Jade! Pomóż mi! – usłyszałam rozpaczliwy jęk Crystal dobiegający z kuchni. Znając nasze zdolności kulinarne zgodnie postanowiliśmy kupić wszystkie tradycyjne potrawy na święto dziękczynienia, jednak oczywiście Reed uparła się aby zrobić coś swojego. Weszłam do pokoju ze znudzoną miną, nawet nie dziwiąc się na widok jej opłakanego stanu.
- To przeklęte ciasto! – westchnęła, a ja bardzo starałam się by żaden mięsień na mojej twarzy nie zdradził rozbawienia jakie odczuwałam.
- Sama chciałaś.
- Bo myślałam, że jest łatwiejsze!
            Powstrzymałam się od komentarza i podeszłam do przyjaciółki. Rzuciłam okiem na ciasto w misce i bałagan na blacie.
- To trzeba wyrzucić, a to posprzątać. Zrobimy jeszcze raz.
            Pracowałyśmy w milczeniu co było dość dziwne jak na Reed. Zmierzyłam ją podejrzliwym spojrzeniem, jednak nie odzywałam się, dopóki nieomal nie wdepnęła w rozbity talerz.
- Crystal – chwyciłam ją za ramię i niechybnie uratowałam przed zakrwawioną stopą. – Co się z tobą dzieje?
            Jej warga zaczęła się trząść, a w oczach zabłysły łzy. Usiadła na podłodze i schowała twarz w dłoniach, a jej ciałem wstrząsnął szloch. Nie wiedziałam jak zareagować, bo jeszcze nigdy nie widziałam dziewczyny w takim stanie.
- Reed...Reed, kochanie...Co się stało?
            Podniosła na mnie mokrą twarz, a ja pieszczotliwie i łagodnie starłam czarne smugi tuszu z jej policzków.
- Alex... Alex powiedział mi, że bardzo mu na mnie zależy.
            Och, tego się nie spodziewałam. Znali się raptem miesiąc! Jasne, spędzali razem praktycznie każdą wolną chwilę jednak...to i tak była całkiem spora deklaracja uczuć.
- Łał...To-to wspaniale...
- Wcale nie! – zawołała z rozpaczą moja przyjaciółka, opierając głowę o szafki za nią. – Powiedział mi, że jestem piękna, zabawna, wyjątkowa...że nigdy nie poznał nikogo takiego jak  ja! A wiesz, co ja mu odpowiedziałam? – znając Crystal, to nie mogło być nic dobrego. – Powiedziałam mu „dziękuję”! Dziękuję!
            Przygryzłam wargę, nie wiedząc jak zareagować.
- Dlaczego mu nie powiedziałaś, że tobie też na nim zależy? Bo chyba...tak jest?
            Dziewczyna znowu schowała twarz w dłoniach, akurat w idealnym momencie, kiedy do kuchni wszedł Daniel. Spojrzeniem nakazałam mu się zatrzymać i siedzieć cicho, a on potulnie stanął w drzwiach, jednak wątpię by była to moja zasługa. Prawdopodobnie sparaliżował go widok Crystal w tym stanie.
- Powiedział mi, że jestem idealna. A ja...ja cholernie się boję momentu kiedy uświadomi sobie, że jednak nie jestem. Kiedy zrozumie, że jestem irytująca, ciągle się spóźniam i nie potrafię gotować! Boję się, że go rozczaruję i odejdzie. A ja go naprawdę, naprawdę lubię.
            Moje serce zacisnęło się na jej słowa, ale wiedziałam, że Sharmana musiało właśnie pęknąć na setki kawałeczków. Posłałam mu posępne spojrzenie, jednak on ku mojemu zdziwieniu uśmiechał się lekko. Podszedł do Reed  i uspokajającym gestem położył dłoń na jej ramieniu.
- Hej  - mruknął cicho, a dziewczyna natychmiast podniosła głowę, słysząc jego głos.
- Co ty tu...słyszałeś?...
- Tak. I nie mogę ci pozwolić wygadywać tych bzdur. Crystal jesteś cudowna, inteligentna, rozśmieszasz mnie jak nikt i jesteś cholernie seksowna. Ten garniturek ma szczęście, że docenia skarb, który mu się przytrafił. Masz wady, jasne. Ale właśnie one sprawiają, że naprawdę jesteś idealna. Nie zmieniłbym w tobie absolutnie nic. Kiedy on się o nich dowie, nie zostawi cię. Byłby kretynem. Raczej pokocha jeszcze bardziej. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej.
            Poczułam się intruzem w tej intymnej chwili jaką właśnie dzielili, ale nie mogłam się poruszyć. Byłam przepełniona podziwem dla Sharmana i teraz to ja walczyłam ze łzami. Jak to możliwe, że kochał ją tak bardzo, że wspierał ją w związku z innym? Czułym gestem objął Crystal ramionami, a ja w końcu poczułam, że odzyskałam władzę w ciele. Jak najciszej, nie chcąc im przeszkadzać, wstałam i dyskretnie ulotniłam się do swojego pokoju.

            Wszystko układało się idealnie. Crystal po rozmowie z Sharmanem uspokoiła się i odpowiedziała Alexowi na jego wyznanie, więc aktualnie wręcz irytowali swoim szczęściem. Danielowi nie wydawało się to przeszkadzać i nawet jeśli bolało go, że to nie on jest na miejscu prawnika, nie pokazywał tego. Tyler dostał rolę w teledysku jakiegoś rockowego zespołu, którego nie znałam, ale Adam padł przed Poseyem na kolana, błagając by wziął go na plan i poznał z członkami, więc musiał być to kawał niezłej muzyki. Cieszyłam się zbliżającymi świętami, spędzałam czas z przyjaciółmi i nie wyobrażałam sobie, że mogło by być lepiej.
- Hej – Dylan opadł obok mnie na kanapę i uśmiechnął się szeroko.
- No hej.
- Co oglądasz?
            Wcisnęłam pauzę i zirytowana odwróciłam się w jego stronę. Nienawidziłam kiedy ktoś przeszkadzał mi w oglądaniu filmów. No bo ja was proszę, ale jakieś świętości obowiązują!
- Molly Maxwell – mruknęłam, chwytając garść popcornu, jednak Dylan chwycił mój nadgarstek, kradnąc moją kukurydzę. – No hej!
- Fajny? Bo mam dla ciebie propozycję...
            Owszem film był dobry. Miał coś takiego w sobie, że mnie wciągnął i rozlał ciepło w żołądku. Lubiłam taki klimat, trochę sundance’owy, z dobrą ścieżką dźwiękową. Był kandydatem na listę „20 ulubionych”, ale O’Brien patrzył na mnie tymi swoimi brązowymi oczami zranionego Bambie, któremu myśliwy zabił mamusię i w sumie nie miałam wyboru.
- Czego? – burknęłam.
- Ubierz się ciepło i za pięć minut wychodzimy.
            Przewróciłam oczami i z westchnieniem podniosłam się z kanapy, a chłopak klepnął mnie w tyłek. Pokazałam mu język i niemal w podskokach ruszyłam do swojego pokoju, ciekawa co zaplanował. Zerknęłam na siebie w lustrze i z zaskoczeniem dostrzegłam zaczerwienione policzki i błyszczące oczy. Ostatni raz tak wyglądałam, kiedy umawianie się z Ryanem jeszcze sprawiało mi radość...Ale to przecież nie była randka. Dylan miał dziewczynę i był moim najlepszym przyjacielem. Po prostu coś mnie przewiało i pewnie zbierało się na gorączkę. Poza tym cieszyłam się na to wyjście bo już dawno nie spędzaliśmy czasu razem.
            Przekopałam całą szafę w poszukiwaniu grubej, ciepłej bluzy z nazwiskiem Anderson na plecach. Mimo, że byłam ogromną patriotką, to właśnie Matt, reprezentant Stanów Zjednoczonych w siatkówkę był miłością mojego życia. Szybkim ruchem ściągnęłam cienką koszulkę z ciała, by założyć cieplejsze ubranie.
- No chyba sobie kpisz – nadal w staniku, obróciłam się w stronę drzwi, które już nie były zamknięte. Dylan stał oparty o framugę i mierzył mnie zaskoczonym, ale jednocześnie wściekłym spojrzeniem.
- Co? – mruknęłam, marszcząc brwi, czując jak na ramionach pojawia mi się gęsia skórka.
- Jak ty wyglądasz?
            Spojrzałam w dół na swoje ciało, ale tylko wzruszyłam ramionami.
- Zawsze chciałeś mnie widzieć w takim stroju, o co ci chodzi?
            Chłopak podszedł bliżej i mogłam zauważyć, że jest naprawdę zły. Zaciskał dłonie w pięści tak mocno, że na ich powierzchni widoczne były wyraźne żyły.
- O to mi chodzi! – dotknął palcem mojego żebra, nie zachowując przy tym ani odrobiny delikatności. Syknęłam z bólu.
- Ja wiedziałam, że jesteś perwersyjny, ale sado maso to nie moje klimaty – warknęłam odpychając jego dłoń. – Chcesz się bawić w 50 odcieni?
- W wiele rzeczy chciałbym się z tobą pobawić – mruknął zaskakująco obojętnym tonem. – Ale aktualnie to pasuje chyba tylko „pies i kość”.
            Przygryzłam wargę. Jasne, schudłam. Nie miałam czasu by martwić się o jedzenie. Poza tym, wyglądałam dobrze. Nigdy nie byłam jeszcze tak idealnie chuda. Od ciągłego biegania na zajęcia lub do pracy, nie mówiąc już o szalonych tańcach w klubie z Jamie, czy zajęciach  z choreografii, dorobiłam się pięknych chudych ud, które mogłam objąć dłońmi. I byłam z tego cholernie dumna!
- Po pierwsze: przypominam ci, że masz dziewczynę – wbiłam palec wskazujący w jego klatkę piersiową, a przez jego twarz przemknął jakiś dziwny cień. – Po drugie: daj sobie spokój. Czuję się dobrze. I dobrze wyglądam.
            Widziałam, że wiele słów cisnęło mu się na usta, ale nie miałam zamiaru ich wysłuchiwać. Zamiast tego odwróciłam się do niego plecami i wciągnęłam na siebie bluzę amerykańskiego zawodnika.
- Idziemy?
            O’Brien skinął głową i wyszedł z mojego pokoju. Założyliśmy ciepłe płaszcze i czapki i nadal milcząc przemierzaliśmy nowojorskie ulice.
- Serio?! – nie wytrzymałam w końcu, gwałtownie się zatrzymując. – Przerywasz mi film, proponujesz wspólne wyjście po tym jak przez kilka tygodni olewałeś mnie dla swojej super dziewczyny, a teraz się do mnie nie odzywasz przez jakieś głupstwo?!
- To nie jest głupstwo, Mała – pokręcił stanowczo głową. – Źle wyglądasz. Ale masz rację, dzisiejszy dzień ma być dobry, a ja znowu niepotrzebnie warczę.
            Uśmiechnęłam się zadowolona, wiedząc jak ciężko jest wyciągnąć od Dylana wyznanie o popełnieniu błędu.
- Współczuję Spencer takiego chłopaka jak ty, wiesz? Jesteś strasznie dominujący.
- W sferze łóżkowej także, chcesz się przekonać?
- Nie zmieniaj tematu! Nie jestem małą dziewczynką, nie musisz się mną opiekować!
- To ty wzbudzasz we mnie instynkt macierzyński...
- Przypomnieć ci ile razy proponowałeś mi seks?
- Wzbudzam w tobie kompleks Elektry?
            Przekomarzaliśmy się dłuższą chwilę, aż w końcu chłopak z satysfakcją zatrzymał się i rękami wskazał cel naszej podróży.
- Tadam! – zawołał głośno, a przechodnie w Central Parku zerknęli na niego zaciekawieni. Wybuchłam śmiechem.
- Naprawdę? Lodowisko?
            Chwycił mnie za rękę i zaciągnął do wypożyczalni sprzętu.
- Umiesz jeździć? – zapytał, a ja prychnęłam lekceważąco.
- No jasne. Jeżdżę odkąd skończyłam cztery lata!
- To dobrze, byłaby szkoda, gdybyś potłukła sobie ten swój zgrabny tyłeczek.
            Pewnie weszliśmy na lód i dalej trzymając się za ręce zrobiliśmy parę kółek. Z boku musieliśmy wyglądać jak para i gdyby przyłapali nas jacyś fotografowie, to zapewne pół świata stwierdziło by, że Dylan zdradza wielką gwiazdę Spencer Blat z jakąś zwykłą dziewczyną. Ale to nam nie przeszkadzało. W pewien sposób czułam, że to dobre. Że nie jest to nic dziwnego, a wręcz przeciwnie: jest to coś odpowiedniego. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Wykonałam parę piruetów dla zaimponowania O’Brienowi, jednak ostatecznie ciągle kończyliśmy jeżdżąc wspólnie.
- Dziękuję. To było świetne – z uśmiechem opadłam na ławkę i sprawnym ruchem odwiązałam swoje figurówki. – Potrzebowałam tego.
- Ja też – uniósł kącik ust do góry, nachylając się nad własnymi łyżwami.
- Wiesz...Nigdy nie obchodziłam świąt dziękczynienia, ale wydaje mi się, że będą najlepsze na świecie – odgarnęłam włosy na plecy i wyciągnęłam twarz ku słońcu, które przyjemnie świeciło mimo późnej pory roku. – Nie mogę się doczekać, aż wszyscy usiądziemy razem do stołu i...
- Jade – Dylan nagle spoważniał i wbił spojrzenie w ziemię. Przeczesał włosy rękami, a ja zrozumiałam, że coś jest nie tak. – Mnie nie będzie...
            Zmarszczyłam brwi, nie do końca rozumiejąc o co mu chodzi.
- Jak to? Na święta? Ale przecież twoi rodzice wyjeżdżają...
- Nie spędzę ich z rodzicami – spokojnie oddzielał każdy wyraz, jakby badając moją reakcję, choć bardziej odniosłam wrażenie, że traktuje mnie jak pięciolatkę, która nie rozumie co się do niej mówi – Spencer zaprosiła mnie do siebie. Mam poznać jej rodziców.
            Poczułam jak żołądek ściska mi się w supeł. Gwałtownym ruchem wstałam i chwyciłam torbę.
- Świetnie. Zlejesz przyjaciół dla laski. Dlaczego nie jestem zaskoczona? Może dlatego, że robiłeś to przez ostatnie kilka tygodni! I naprawdę...ja dzisiaj myślałam, że...- wzięłam głęboki wdech. – To są święta, Dylan. Święta dziękczynienia. Moje pierwsze. I wiesz za co chciałam podziękować najbardziej? Za przyjaciół. Ale takich jak ty? No to dziękuję bardzo – warknęłam, wymijając go. Chciałam stamtąd jak najszybciej iść. Uciec. Jak najdalej. Jak on mógł? Blat spędzała z nim niemal każdy dzień. Odpuściłam sobie i pozwalałam jej na to, rozumiejąc, że są parą i tak to wygląda. Ale jak mogła odbierać mi go w święta?
            Usiadłam na ławce kawałek dalej, czując się wyzuta z całej radości. Chłopak był moim najlepszym przyjacielem, ale ostatnio bez ustanku się kłóciliśmy. Na tym polegała nasza relacja: wielka dyskusja, po której mieliśmy słodki moment i myślałam, że będzie już okej. Ale to tak nie działało. I zawsze to ja byłam jedyną, która wychodziła na idiotkę. Ja nawet nie wiedziałam, że to takie poważne! Myślałam, że to tylko fascynacja wielką gwiazdą, która przejdzie mu po dwóch miesiącach. A on zamierzał poznać jej rodziców! Co dalej? Wspólne mieszkanie? Ślub?
            Podniosłam się i wolnym krokiem skierowałam ku stacji metra. Trzeba było oglądać Molly Maxwell. Trzeba było się nie zgadzać. Trzeba było nie wychodzić z domu.


            Wszyscy przyszli. Wszyscy których kochałam zebrali się, by przy wspólnym posiłku dziękować za to co nas spotkało i cieszyć się dniem. Dużo się śmialiśmy, a kupne jedzenie było naprawdę w porządku. Jedynym co psuło atmosferę było puste krzesło stojące naprzeciwko mojego. Bo brakowało jednej osoby. Krzesło Dylana. Nie przyszedł. Wybrał Spencer i musiałam się z tym pogodzić. 

***
Wow, wow, wow!
Nowy rozdział! Kto się spodziewał? Na pewno nie ja.
Kto nie wie: jadę na Mistrzostwa Polski Debat Oksfordzkich i powinnam się przygotowywać.
Ale kto zdolnemu zabroni? Dam radę, a rozdział to ważna rzecz!
Dzisiaj byłam na konkursie historycznym i nic nie zajęłam, ale mam obiecaną szóstkę na koniec roku z historii!
I z tej radości: proszę, rozdział. 
Na mecz jeszcze trochę poczekacie, ale spokojnie, będzie. W 10 rozdziale :)
Proszę, komentujcie, bo to mnie naprawdę bardzo motywuje. Choćby głupie "Hej, przeczytałam" jest dla mnie ważne!
Kocham was i zapraszam na oficjalnego twittera ATW <klik>

PS Trzymajcie za mnie kciuki w niedzielę! :*

69 komentarzy:

  1. To jest świetne! Chcę więcej :(
    +powodzenia w niedzielę xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Już myślałam, że będę pierwsza, ale nie wyszło XDDD

    Rozdział idealny i perfekcyjny:) Powodzenia!
    Co do rozdziału:
    DYLAN DYLAN DYLAN AAAAAAAAAAAAAAAA
    Dobra ogarnijmy się, spokojnie, pomału.
    Ok
    chyba
    ok.
    Tak czy inaczej (XD) piszesz świetnie, a jaczekam, aż Dylan i Jade będą razem <3
    Pozdrawiam!
    ~ Julie




    ulica-niespelnionych-marzen.blogspot.in

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jeszcze długo poczekasz. Najpierw ich pomęczę :P
      PS Wiesz, że miałam kiedyś taki sam adres bloga, tylko, że po angielsku? Street of broken dreams który miał być nawiązaniem do piosenki Boulevard of broken dreams...Na pewno zajrzę!
      @Susanne597

      Usuń
  3. Motywujący komentarz:
    Pisze Ci za każdym razem na Facebooku, ale tu też napiszę:
    WOWOWOWOWOWOW *___*
    CUDEŃKO!
    Niech się w końcu pocałują ;_;
    Trzymam kciuki <3

    Marta Zapaśnik

    OdpowiedzUsuń
  4. JEJU <3 DLACZEGO TO MUSI BYĆ TAKIE PIĘKNE ? :') boże Dylan ty upośladku ;-; ja bym cie zabiła ... a Spencer to jakaś szmata kufa no ...
    pozdrawiam i pisz dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest taki cudowny!
    DYLAN
    TY MASZ DOWNA?
    CZY DOWNA?
    Chyba oba.
    Olać ich wszystkich dla Spencer?
    Chyba go coś boli ;-;
    Jak go nie boli, to zacznie go boleć, jak go dopadnę.
    KIEDY go dopadnę!
    Ale nie pobiję go mocno
    Tylko trochę...
    Chcę, żeby był w stanie samodzielnie się poruszać i w miarę logicznie wysławiać, kiedy już będzie z Jade.
    Także tylko to mnie powstrzymuje!

    Czekam na kolejny rozdział! <3
    http://zimno-zimno.blogspot.com/ (nowy rozdział pierwszy:)) )

    Węgielek xxx

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na kolejne rozdziały <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaaaaa <3!
    Rozdział jak zwykle, PERFEKCYJNY!
    Strasznie wzruszyłam się na tej scenie z Danielem i Crystal :') <3
    Pozdrawiam! :*:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje serce rozpadło się na tysiąc kawałków... Przez Ciebie! xd J a k m o ż e s z? I dlaczego to zawsze biedaczek Daniel zostaje samotny? A, no i Jade xd
    Niemniej, świetne, pisz dalej. Życzę weny (i braku tak bolesnych pomysłów -.-).

    OdpowiedzUsuń
  9. AAAA!!!! Cudowny rozdziaaał ♥ I to na lodowisku - Perfecto :3 Czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko, gratuluje ci, wywołałaś u mnie chyba każde emocje :D niesamowite!!!! Naprawdę, zazdroszczę i podziwiam talentu! Powinnaś pisać książki a blogi przy okazji
    No... To teraz czekać na kolejny rozdział.
    A i życzę powodzenia na konkursie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie idealne <3...no oprocz zachowania Dylana! Jak tak mozna?! ;-; zostawic przyjaciol ._.? I to dla kogo ;-; czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  12. fajnie jest wejść na blogera i zobaczyć że rozdział jest wcześniej
    ^^ Nawet nie wiesz ile razy wywołałaś uśmiech na mojej twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej, przeczytałam :)
    Oczywiście, fantastycznie piszesz i rozdział w swojej prostocie jest genialny xD

    OdpowiedzUsuń
  14. no tego sie po Dylku nie spodziewałam. jest największym uposladkiem w historii.
    nie wiem czy czytalas moj komentarz pod poprzednim rozdzialem, wiec znowu prosze, niech na mecz 'kamera milosci' zlapie Dylana i Jade ;w; w ramach glebszego zapoznania sie z moja potrzeba odsylam do wspomnianego komentarza XDD
    GRATULUJE I ZYCZE POWODZENIA NA OKSFORDZKICH DEBATACH! ;* MUSISZ wrocic ze zlotem 8)) wierze w Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  15. To wszystko wina Spencer, Dylan nie może być takim dupkiem. :( Głupia krowa, chce go zabrać tylko dla siebie.
    Oby Jade coś wymyśliła i moze uratowała go z sideł tej wiedźmy.
    Pozdrawiam serdecznie, rozdział jak zawsze świetny! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Głupia krowa' pasuje idealnie ^^ xd

      Usuń
  16. Świetny rozdział, ale Dylan.. Brak słów

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolejny świetny rozdział, trochę zajeżdżało mi 5O twarzami Greya ale tak poza tym to spoko i Dylan.... już nie wiem jak mam go odbierać... raz jest kochany, opiekuńczy, troskliwy a raz zimny dupek ,który nic nie rozumie...

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny! Mam nadzieję, że Dylan szybko przejrzy na oczy i się ogarnie!
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja już chce next :( ps. Powodzenia kochana

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział świetny.
    A co do Spencer…
    Może wpadnie pod auto?
    Jak dla mnie to byłby idealny scenariusz
    Jylan 4ever <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział świetny. Dylan świetny. Ale Spencer.? ? ? Zabij to zanim złoży jaja.
    Dylan po prostu musi być z Jade a Daniel z Crystal.!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. To jest świetne, masz talent. Przed chwilą trafiłam na twojego bloga i te 8 rozdziałów pochłonęłam w chwilę i żałuję, że nie ma więcej. A co do bohaterów to Dylan i Jade muszą być razem <3 Mam nadzieję na szybki kolejny rozdział. Życzę weny;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozdzial wysmienity. Wiem, ze to ciezko ale proosze staraj sie pisac czesciej.. Dla mnie to jest straszne, takie czekanie az MIESIAC na nowy rozdzial ��

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejkuuuu.... cudo cudo cudo cudo cudo, nooo cudooooooo !!! <3 333
    Ja chce juz nastepny ;D
    Dylan no... nawet nie przeprosil :( chamsko no :( smutam teraz do nastepnego rozdzialu :(
    Ps. Taaak sie ciesze, ze dodalas wczesniej rozdzial *-*

    OdpowiedzUsuń
  25. To jest tak genialny rozdzial ze ja dupce nawet sie poplakalam jak sherman tak do reed ojeju i Dylan taki bad ooooooj no serio cudny chyba najlepszy z tych wszystkich <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Genialny blog! <3 Z niecierpliwoscia czekam na kolejne rozdzialy :))))

    OdpowiedzUsuń
  27. Chyba tylko ja shippuje Daniel z Jade no, ale cóż
    W sumie to nie wiem co napisać
    świetny, cudowny, boski ?
    Że stęskniłam się za ATW ?
    Że Reed i Sharman są świetni jako przyjaciele ?
    A Dylan to dupek ?
    Największy jakiego z nam.
    Obiecuję, że następny komentarz będzie lepszy i miał ręce i nogi
    wiec życzę powodzenia i weny

    OdpowiedzUsuń
  28. Proszę o więcej w jak najszybszym czasie *o*

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak zobaczylam ze nowy rozdzial to juz umarlam z wrazenia a po przeczytaniu jest jeszcze lepiej. Swietny rozdzial. Mam nadzieje ze bedzie wiecej Dylana.

    OdpowiedzUsuń
  30. świetny rozdział! jestem ciekawa, czy daniel kiedykolwiek się przełamie i powie reed, co tak naprawdę do niej czuje. kiedyś trzeba zaryzykować. a dylan? uważam, że jade zachowuje się z lekka egoistycznie. rozumiem, spencer zabrała jej przyjaciela, ale na tym polegają związki. po ślubie widywałaby go raz na miesiąc, o ile nie rzadziej. jade nie powinna tak ostro reagować. albo niech przyzna się sama przed sobą, że jest o niego zazdrosna wcale nie jak o przyjaciela. jest między nimi chemią, dobrze się rozumieją, ale to nie jest tylko przyjaźń, crystal nie odwala mu takich szopek. w końcu musi to do nich dojść i oboje będą musieli wybrać. x

    OdpowiedzUsuń
  31. Jesteś genialna *-* Twoje rozdziały to cud.. Mam nadzieje że kiedyś wydasz książkę.. Kocham jak wstawiasz wcześniej rozdziały <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Jako osoba zdesperowana, błagam dodawaj częściej te rozdziały. Opowiadanie jest zaje8888>!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Rozdzial jak zawsze jest MEGA *o* czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  34. głupia gwiazda, Dylan z resztą też, zna ją "chwilę" i już woli laskę od przyjaciół, typowy facet szkoda słów.. a rozdział cudowny as always :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedy kolejny rozdział ? ��

    OdpowiedzUsuń
  36. Przeczytała, i czekam na kolejny rozdział i aż w końcu Dylan zda sobie sprawę jaki z niego dupek ^_^

    OdpowiedzUsuń
  37. Cudowny rozdział. Genialny blog. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  38. Swietny rozdzial, czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  39. Dodasz rozdział? To by był najlepszy prezent na świecie !!!

    OdpowiedzUsuń
  40. Hej przeczytałam! xd

    OdpowiedzUsuń
  41. "Jestem leniwa buła" świetny wpis na twitterze xd

    OdpowiedzUsuń
  42. Od teraz musisz mnie wpisac do kanonu czytelników :*nie umiem nawet opisac tego jak się zakochalam w tym fanfiction. Nie będę teraz komentowac wszystkiego, chociaz po osmiu rozdzialach Mam mnostwo mysli .
    Kocham, kocham, kocham. A Dylana nienawidze na chwile obecna za zachowanie. Dupek!
    Czekam z nieciierpliwoscia na kolejny rozdzial, chociaz Mam za miesiac mature.. no coz, trudno, bedzie t o moj przerywnik od nauki. Dziękuję za stworzenie czegos tak idealnego <3
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  43. Boże kocham tego bloga!!
    ja nie mogę jest genialny!!
    Piszesz świetnie każdy mały drobiazg jest dopracowany
    nie przyuważyłam żadnego błędu więc dobrze
    czekam na następny rozdział z niecierpliwością
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  44. Hej,przeczytałam!
    I zajmuję sobie miejsce,niedługo napiszę dłuższy komentarz ^^
    ~

    OdpowiedzUsuń
  45. Wspaniałe!
    Matko kiedy nawy rozdzial?! Usycham! Nie moge sie doczekac :c
    <3

    OdpowiedzUsuń
  46. Co ty z nami robisz?! Piszesz jak zawodowa pisarka! Nie wiem jak inni, ale według mnie twoje opowiadanie mają lepszą fabułę niż niejedna książka. Kocham twój styl pisania i kocham Dylana! Jesteś od dzisiaj moim ulubionym autorem i mam ogromną nadzieję, że kiedyś napiszesz książkę. Czekam na kolejny rozdział i więcej Dylana i Jade. !!!

    OdpowiedzUsuń
  47. "Hej, przeczytałam!"
    Pierwszy raz komentuję twoje dzieło, ale od dawna czytam to opowiadanie! Jest świetne! Kocham, kocham kocham. Nie wiem nawet jak wyrazić co czuję czytając nowy rozdział, więc napisze w skrócie, że piszesz wspaniale, jak zawodowiec, z niecierpliwością czekam na następne rozdziały!
    Dużo weny życzę! XD
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! <3
    /budyniek

    OdpowiedzUsuń
  48. Ludzie! Rozdzial pojawi się wtedy, kiedy się pojawi xD tak insynuując do słów Stilesa ;) a jeszcze jedno: w marcu pojawiły się DWA rozdzialy, więc widocznie wtedy autorka miala czas i w pewnien sposób wynagrodziła czekanie *-*
    poza tym, czy dla takiego bloga nie warto czekać dłużej i być wyrozumiałym, nie poganiać i nie dręczyć?
    To wszystko kochani, dziekuje za wysłuchanie ^^
    Take care <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W marcu byly 2 rozdzialy, bo jeden byl zalegly z ferii XDD

      Usuń
  49. Ludzie! Rozdzial pojawi się wtedy, kiedy się pojawi xD tak insynuując do słów Stilesa ;) a jeszcze jedno: w marcu pojawiły się DWA rozdzialy, więc widocznie wtedy autorka miala czas i w pewnien sposób wynagrodziła czekanie *-*
    poza tym, czy dla takiego bloga nie warto czekać dłużej i być wyrozumiałym, nie poganiać i nie dręczyć?
    To wszystko kochani, dziekuje za wysłuchanie ^^
    Take care <3

    OdpowiedzUsuń
  50. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  51. Muszą być razem, nie ma szans. Mam nadzieję, że nareszcie skę pogodzą, wystarczy tych kłótni. Czekam na następny, pokochałam to fanfiction.
    Natalie.
    Jednocześnie zapraszam na swoje ff o Dylanie. Narazie tylko prolog.
    weareperfecttogether.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weszlam na Twojego bloga i musze przyznac, ze bardzo intrygujacy poczatek ^^ ale nie moze skomentowac, bo masz zablokowane komenty z anonima ;3

      Usuń
  52. http://art-of-killing.blogspot.com/ zapraszam na moje ff z Justinem:)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ten blog jest świetny!!! Kiedy kolejny rozdział?! Nie mogę sie już doczekać ^^

    OdpowiedzUsuń
  54. dopiero co znalazłam to opowiadanie i je uwielbiam! czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Kiedy kolejny rozdział?! Już nie moge sie doczeka ;D Pozdrawiam i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Kiedy nowy rozdział? Weny!!!

    OdpowiedzUsuń
  57. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  58. Kiedy można sie spodziewać kolejnego rozdziału? Już nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  59. W komentarzach polała się fala hejtu na Dylana i chociaż kocham go całym swoim serduszkiem to muszę się przyłączyć bo zachował się naprawdę po świńsku :( WIĘC DYLAN OGAR DUPE DO CHOLERY :( :( :(
    Ale mimo to rozdział zajebisty xx Nacia

    OdpowiedzUsuń